Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
195 postów 56 komentarzy

Natalia Julia Nowak

Natalia Julia Nowak - No hope, no fear

Rok 2012 - eutanazja dla świata

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Najbardziej pesymistyczny tekst, jaki kiedykolwiek napisałam. Depresja, dekadentyzm i apokaliptyczne klimaty.

Dawno, dawno temu, w tak zwanych lepszych czasach, istniały na świecie pewne wartości. Państwa były silne i niepodległe, a ich mieszkańcy - dumni ze swojego pochodzenia oraz skłonni do obrony swoich Ojczyzn. Rodziny były zdrowe, pełne i szczęśliwe, ludzkie życie znajdowało się pod ochroną, obyczaje stały na wysokim poziomie, wszystko kwitło i maiło się jak na pogodnym pejzażu. Ale potem coś się zadziało i rzeczywistość trafił szlag.

Wszelkie wartości zostały zabite - zamordowano je bez litości, a przecież rzeczom martwym nie można przywrócić życia. Zjawiska, które były dobre i cenne, najzwyczajniej w świecie umarły, więc już nikt nigdy ich nie zobaczy. Zniknęły wartości, zostało zaś to, co plugawe i obrzydliwe. Zboże zmarniało, gnojówka pozostała. Po ślicznym, puszystym kotku zachowała się jedynie śmierdząca kuweta.

Żyjemy w czasach, w których mówienie o wartościach przypomina uprawianie światopoglądowej nekrofilii. Jest to wszak hołdowanie temu, co już od dawna nie żyje. Idealizm jest dziś tożsamy z klęczeniem na mokrej ziemi, uderzaniem głową w mogiłę i wyciem: “Chcę, żeby umarłe powróciło do życia!”. Takie działanie ma charakter tragikomiczny, bowiem szlachetnych idei, które brutalnie zamordowano, po prostu nie da się wskrzesić.

Zgładzone wartości już nigdy nie zawitają w naszym świecie, nie spowodują, że wszystko znowu zacznie kwitnąć i się maić. Dobro leży w grobie, rozkładając się powoli, acz konsekwentnie. Idee, dla których niegdyś chciało się żyć i umierać, to dzisiaj trupy, którym nawet dr Frankenstein nie pomoże. Ci, którzy dokonują ekshumacji zamordowanych wartości i próbują je ożywić, nie odnieśli jeszcze żadnego sukcesu. Co ma wisieć, nie utonie. Co ma być martwe, nie stanie się żywe.

Współczesny świat jest jak ciężko chory pies, któremu nie da się pomóc i który gnije żywcem na oczach swojego właściciela. Przypomina on również kończynę bezwzględnie trawioną przez gangrenę. Trzeba Wam wiedzieć, drodzy Czytelnicy, że przez długi czas starałam się uzdrowić naszą rzeczywistość. Dwoiłam się i troiłam, żeby choć trochę ją podleczyć, szarpałam się o Polskę, zagranicę i gatunek ludzki. Jednak teraz po prostu się poddałam. Ręce mi opadły. Doszłam do wniosku, że choroba, która wyniszcza świat, jest nieuleczalna, zwłaszcza w tak zaawansowanym stadium.

Nie ma już żadnej, absolutnie żadnej nadziei dla tej planety - wszystkie środki zawiodły i nie opłaca się sięgać po kolejne. Degrengolada jest nieodwracalna, nie da się jej nie tylko cofnąć, ale nawet spowolnić. Coraz częściej myślę, że jedyne, co można zaoferować naszej rzeczywistości, to eutanazja. Jeśli nasz świat ma upaść, to niech upadnie jak najszybciej. Wszak już napisałam: co ma wisieć, nie utonie!

Pytacie, co mnie najbardziej przeraża i zasmuca? Otóż fakt, że Polska straciła niepodległość. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że wkrótce Unia Europejska zostanie oficjalnie ogłoszona federacją, czyli państwem związkowym. Nieoficjalnie jest ona federacją od momentu wejścia w życie Traktatu Lizbońskiego (1 grudnia 2009 roku), jednak dopiero teraz europejscy politycy odważyli się przyznać, o co im tak naprawdę chodzi.

Radosław Sikorski otwarcie mówi, że popiera ideę uczynienia z UE “federacji” i “supermocarstwa”. Gerhard Schroeder używa wyrażenia “Stany Zjednoczone Europy”. Janusz Palikot deklaruje, że pragnie “federalnej Europy” i że najpierw czuje się Europejczykiem, a dopiero potem Polakiem. Co do Hermana van Rompuya, już dwa lata temu był on nazywany “fanatycznym federalistą”.

Nasza Ojczyzna nie jest już samodzielnym bytem państwowym, tylko częścią składową ogromnej federacji. Unia Europejska jest państwem, a Polska - jednym z jej dwudziestu siedmiu stanów, landów lub kantonów. Lada dzień ten bolesny fakt zostanie oficjalnie poświadczony i przypieczętowany, a wtedy nie będzie już złudzeń co do sytuacji naszego Narodu. Nikt nie będzie mógł pocieszać się myślą: “A może ja się mylę? Może nie jest aż tak źle? Może mój kraj nadal jest suwerenny, a ja niepotrzebnie dramatyzuję?”.

Nadzieja umrze tak jak pozostałe wartości, optymizm straci rację bytu, zaś słowa pocieszenia przestaną brzmieć wiarygodnie i kojąco. Nie wiem, czy najzagorzalsi patrioci i nacjonaliści nie oszaleją wówczas z rozpaczy. Silny ból psychiczny może być dla nich naprawdę niebezpieczny. Ludzie czasem wariują przez politykę - doświadczenie życiowe to potwierdza.

Urodziłam się w roku 1991. Reprezentuję ostatnie pokolenie, które pamięta Wolną Polskę i od którego należy bezwzględnie żądać postawy patriotycznej. Przyszłe pokolenia - generacje eurofederacji - będą już mniej lub bardziej wynarodowione. Spodziewam się, że nasi potomkowie, tak jak Janusz Palikot, będą się czuli najpierw Europejczykami, a dopiero potem Polakami. Sytuacja panująca w Stanach Zjednoczonych Europy okaże się analogiczna do sytuacji panującej w Stanach Zjednoczonych Ameryki.

Mieszkańcy USA najpierw czują się Amerykanami, później zaś np. Teksańczykami. Ludzie, którzy przyjdą po nas, nie będą patriotami względem Polski, tylko względem UE. Dla naszych potomków Polska, rozumiana jako niezależny organizm państwowy, będzie odległą historią, zupełnie jak Księstwo Florencji. Co więcej, będą oni deklarować narodowość europejską, a nie polską.

Niech mi teraz ktoś powie: po co te przyszłe pokolenia mają się w ogóle rodzić?! Po to, żeby być dziećmi europejskiej federacji? Po to, żeby funkcjonować w zdegenerowanym świecie, w którym wszelka aktywność przypomina tarzanie się w błocie? Po to, żeby czcić zło, bez świadomości, że kiedyś istniało dobro? Czy takie życie ma sens?! Czy hańba nie jest przypadkiem gorsza od śmierci?!

Czyją gospodarkę będzie wzmacniać ciężka praca naszych synów, córek, wnuków i prawnuków? Unii Europejskiej? W czyim wojsku będą oni służyć? W unijnym? Czy nasi potomkowie będą przysięgać na wierność fladze Stanów Zjednoczonych Europy? Czy będą stać na baczność, słuchając “Ody do Radości”? Czy będą mówić o prezydencie UE z taką powagą, jak dzisiaj mówi się o prezydencie USA? Nie wiem, jak Wy, ale ja wolałabym umrzeć niż wegetować w taki sposób!

Życie w Stanach Zjednoczonych Europy to coś naprawdę żałosnego. Bo człowiek nie będzie… a właściwie: nie jest w nich dziecięciem Polski, tylko dziecięciem federacji, która Polskę wchłonęła. Pszenica, która tak pięknie się złoci, nie jest już pszenicą polską, lecz unijną. Parlament Europejski nie jest już organem organizacji międzynarodowej, lecz naszą władzą federalną. Gdybym spotkała na swojej drodze człowieka, pogrążonego w ciężkiej depresji i pragnącego się zabić, zapewne powiedziałabym mu: “Nie rób tego! Przecież warto żyć!”.

Ale co bym odpowiedziała, gdyby ów człowiek zadał mi pytanie: “Dlaczego warto żyć”? Czy nie byłoby tak, że spłonęłabym rumieńcem i odeszłabym bez słowa? Ja sama nie wiem, po co egzystuję w naszym współczesnym - cuchnącym i obrzyganym - świecie dekadencji! Jestem osobą, której zawalił się niemal cały światopogląd. Pod tym względem przypominam starszą panią z wiersza Tadeusza Różewicza (“Wierzyła przez pięćdziesiąt lat, a teraz płacze i mówi: ‘nie wiem… nie wiem‘”).

Jedyne, co mogę obecnie robić, to nucić pod nosem fragment piosenki zespołu Łzy: “Kiedyś znałam na wszystko odpowiedź, myślałam, że świat należy do mnie. Pamiętam Twoje wszystkie pytania, słowa tak pięknie układały się w zdania”. Czuję się strasznie, nie wierzę już w nic i nie dostrzegam sensu w niczym. Chwytam się różnych rzeczy, ale dają mi one pocieszenie chwilowe i powierzchowne.

Tylko jedna rzecz wydaje mi się pewna. Lepiej, żeby spełniła się popularna przepowiednia mówiąca o końcu świata w 2012 roku niż realistyczna prognoza dotycząca oficjalnej federalizacji Unii Europejskiej. Jeśli Polska, Europa i świat mają odejść (a proces rozkładu już się rozpoczął!), to chciałabym, żebyśmy odeszli razem z nimi. I dlatego liczę na Apokalipsę w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy. Wszystko już stracone. Nie ma nawet czego ratować. Nieuleczalnie chore psy się usypia, zaś trawione przez gangrenę kończyny - amputuje.

Nasz świat jest cmentarzem, nasza cywilizacja jest cywilizacją śmierci, a my dzielimy się na upiory i nekrofilów (upiory to ludzie, którzy są martwi wewnętrznie, bezideowi. Nekrofile to ci, którzy hołdują umarłym wartościom). Spoczywajmy w pokoju. Jeżeli rozmaici jasnowidze mają rację, to rok 2012 wyleczy wszystkie nasze bolączki. No i dobrze, bo ja jestem jak podmiot liryczny z pewnego utworu Łez - “Codziennie pytam, czy kiedyś to się skończy. I nienawidzę słów: nic nas nie rozłączy”. Wielka asteroida zderzy się z Ziemią i skutecznie rozwiąże m.in. problem Stanów Zjednoczonych Europy. Albo Słońce pęknie, tak jak moje serce po ratyfikacji Traktatu z Lizbony.


Natalia Julia Nowak,
25-26 grudnia 2011 r.



P.S. Obserwacja stopniowej degrengolady Ziemi wcale nie musi się odbywać w ponurej, grobowej atmosferze. Zamiast płakać i wzdychać, można się śmiać i wołać do ludzi niczym Fałszywa Maria z filmu “Metropolis” Fritza Langa: “Chodźcie zobaczyć, jak świat idzie do diabła!”.

P.S.2. Koniec świata może być naprawdę groteskowy. Według najpopularniejszej przepowiedni, nastąpi on 21 grudnia 2012 roku (inne wizje mówią o 22 lub 23 grudnia). Czy wiecie, że 21 grudnia wypadnie w piątek? Wyobrażam sobie sytuację rodem z piosenki “Friday” Rebeki Black. “Jest piątek, piątek, wszyscy czekają na weekend” - ale ten weekend po prostu nie nadchodzi.

 

KOMENTARZE

  • zadęcie naprawdę z dużej rury, pewnie bym się pod tym podpisał
    ale potem okazuje się, że to wszystko z tak błachego powodu ja utrata niepodległości,

    mnie bardziej interesuje upadek obyczajów i ekonomiczna eutanazja, niż biadolenie nad państwem, którego Polacy się wyparli.
  • .
    Wizja jest przesadzona. Były już nie takie potegi, które miały wszystkie mozliwości oddziaływania na obywatela, a i tak upadły. Co mówic dzisiaj, gdy mamy środki swobodnej komunikacji elektronicznej, których nie da się pokonać.
    Politycy i służby mogą sobie knuć przeciwko tej swobodzie, jednak zawsze będą w tyle...
  • I właśnie w takich chwilach przydają się słowa p. Zuzanny Kurtyki
    Tym którzy są najpierw Europejczykami a potem Polakami warto zadać pytanie: A jak pojedziesz za granicę i jak zapytają "where are you from", co jak wiadomo jest podstawowym pytaniem niezależnie od długości i szerokości geograficznej to co odpowiesz?
    Kilkanaście lat temu, gdy trochę jeździłem po świecie w pewnym momencie miałem już dość korygowania "No, not from Holland, from POLAND" i zacząłem odpowiadać "I'm from Europe". Zawsze jednak potem padało pytanie abym doprecyzował skąd w Europie.
    Cóż nie pozostawało nic innego jak "I'm from Poland, not Holland".
  • @znaniak
    Byłeś niekonsekwentny, było doprecyzować - ze Szczebrzeszyna.:)
  • @znaniak
    taa, zwłaszcza jak się trafiło na bojowników z RPA to Poland/Holland mogło drogo kosztować- no ale to już minęło...
    Tak pięknej, inteligentnej i młodej dziewczynie ja bym proponował odejść od czarnych myśli i otworzyć się na marzenia a nie proroctwa :)
    Życzę Pani radosnej odmiany w nadchodzącym roku, Polsce taka odmiana jest potrzebna i całemu światu- nie zagłada.
    Pozdrawiam
  • @Natalia Julia Nowak
    E... - byliśmy już w wielokrotnie gorszej sytuacji i jakoś przeżyliśmy. Byliśmy już wasalem, podległą prowincją, wielkiego imperium, czyli ZSRR, dużo gorszego i bardziej zaborczego niż obecne. Okazało się, że to imperium to kolos na glinianych nogach. Obecny Związek Socjalistycznych Republik Europejskich to taki sam kolos na glinianych nogach, który niechybnie upadnie.

    Oba te imperia: ZSRR i ZSRE są obce nam cywilizacyjnie - jedno to cywilizacja turańska, drugie to bizantyjska. My jesteśmy silnie tymi obcymi wpływami zindoktrynowani, ale mimo wszystko jest jeszcze dużo Polaków pamiętających naszą tradycyjną cywilizacją łacińską. Ona jeszcze nie upadła, w innych krajach Europy i świata jest jeszcze silna i musi się w Polsce odrodzić. Odrodziła się Polska po zaborach obcych cywilizacji na początku XX wieku, to i w XXI wieku się odrodzi.

    Wtedy było dużo gorzej, a jednak wielu wierzyło w odzyskanie niepodległości. I dzięki temu się udało. No to uda się jeszcze raz. Nie jest ważne to, że wielu Polaków należy już do innej obcej naszym tradycjom cywilizacji. Dopóki jest choć jeden uznający wyższość cywilizacji łacińskiej, to jest szanse na odrodzenie Polski!
  • @GPS.65
    Witam Pana- muszę tutaj Pana poprzeć w optymizmie.
    "Odrodziła się Polska po zaborach obcych cywilizacji na początku XX wieku, to i w XXI wieku się odrodzi. "- Pamiętajmy jednak, że nie było w tamtych czasach tylu "tęczowych chłopców" ;)- to znaczy byli, bo zawsze byli ale poważne dziewczyny się takimi nie zajmowały a i oni raczej... no właśnie.
    Pozdrawiam Pana GPS :)
  • Zawsze pozostaje nam walka
    Tylko, że tym razem nie będziemy musieli nikogo zabijać aby doprowadzić do rozpadu federacji i ponownego odzyskania niepodległości.
    Stopień zaawansowania cywilizacji technicznej jest tak wysoki, że wystarczy "wyłączyć prąd" i wszystko się rozpadnie.
    Nikt nie pilnuje i nigdy nie upilnuje linii kolejowych i ich elektrycznych trakcji, linii wysokiego napięcia, linii telekomunikacyjnych (telefon i internet), a szczególnie gazociągów, które położne są zaledwie około 1,5 m pod powierzchnią ziemi.
    Do działań skierowanych przeciwko infrastrukturze federacji niepotrzebna jest broń ani materiały wybuchowe bo dzięki postępowi technicznemu (narzędzia tnące) wszystko można tanio kupić w Castoramie lub Leroy Merlin.
  • "Hymn o miłości"
    Chciałem coś napisać od siebie, ale zabrzmiałoby pusto.

    13 1 Gdybym mówił językami ludzi i aniołów*,
    a miłości bym nie miał,
    stałbym się jak miedź brzęcząca
    albo cymbał brzmiący.
    Gdybym też miał dar prorokowania
    i znał wszystkie tajemnice,
    i posiadł wszelką wiedzę,
    i wiarę miał tak wielką, iżbym góry przenosił*,
    a miłości bym nie miał –
    byłbym niczym.
    I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
    a ciało wystawił na spalenie*,
    lecz miłości bym nie miał,
    nic mi nie pomoże.
    Miłość cierpliwa jest,
    łaskawa jest.
    Miłość nie zazdrości,
    nie szuka poklasku,
    nie unosi się pychą;
    5 nie jest bezwstydna,
    nie szuka swego,
    nie unosi się gniewem,
    nie pamięta złego;
    6 nie cieszy się z niesprawiedliwości,
    lecz współweseli się z prawdą.
    7 Wszystko znosi,
    wszystkiemu wierzy,
    we wszystkim pokłada nadzieję,
    wszystko przetrzyma.
    8 Miłość nigdy nie ustaje,
    (nie jest) jak proroctwa, które się skończą,
    choć zniknie dar języków
    i choć wiedzy (już) nie stanie.
    9 Po części bowiem tylko poznajemy
    i po części prorokujemy.
    10 Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
    Zniknie to, co jest tylko częściowe.
    11 Gdy byłem dzieckiem,
    mówiłem jak dziecko,
    czułem jak dziecko,
    myślałem jak dziecko.
    Kiedy zaś stałem się mężem,
    wyzbyłem się tego co dziecinne.
    12 Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
    wtedy zaś (ujrzymy) twarzą w twarz.
    Teraz poznaję po części,
    Wtedy zaś będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany*.
    13 Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy:
    największa z nich (jednak) jest miłość.
  • Natalka, nie przesadzaj.
    Polska jest niesuwerenna lub suwerenna inaczej (co ostatnio potwierdzili "eksperci" mediów, że prawdziwej suwerenności już dawno nie ma poza koreą północną) od 200 lat. Odwagi!
  • @Analityk
    Brawo! :)
    Bardzo Panu dziękuję.
  • Natalia Julia Nowak
    cała prawda o wspólczesnej Polsce.
    Nie ma jak żyć. Trzeba wszystko przewartościować, a raczej odwartościować. Tylko po co wtedy egzystować?
  • @autor
    Nawet jeśli jest tak jak opisujesz, to nie możemy się poddać. Może trzeba ambicje i nadzieję dobrze schować i zacząć pozytywistyczną pracę u podstaw. Może trzeba skupić się na odzyskaniu naszych dzieci, wykształcić je w tajemnicy na patriotów. Wytrzymaliśmy 123 lata niewoli bez naszego Państwa. Mogą zniewolić nasze ciała ale nie myśli i duszę.
    Ducha nie gaśmy.
  • !
    Natalio,

    Tekst, który napisałaś jest bardzo romantyczny, ale nie możesz brać całej złej sytuacji jaka się dzieje wokół tak bardzo do siebie, bo zwariujesz. Zresztą zobacz na puentę swojej notki "Lepiej, żeby spełniła się popularna przepowiednia mówiąca o końcu świata w 2012" przecież to jest całkowite zaprzeczenie tego o co walczysz. Musisz trzymać trochę dystansu bo inaczej wpadniesz w depresje i się zabijesz w końcu. Nie uzależniaj swojego szczęścia od rzeczy, na które tak naprawdę masz mały wpływ i nie odwracaj się od ludzi, którzy Ci nie wierzą albo nie przyznają racji. Oni po prostu nie wiedzą albo nie chcą wiedzieć, nic z tym nie zrobisz. Pamiętaj wolność zaczyna się w Twojej głowie, nikt Ci jej nie zabierze. No chyba, że będzie koniec świata, albo się zabijesz.

    Czytaj, dyskutuj, drąż skałę, nie poddawaj się.
  • Autorko
    Unia sie rozpadnie. Jezeli nie to prosze pamietac o tym, ze 40-50% mieszkancow nie glosuje na partie zdrajcow. To sa Polacy i Patrioci. Bedzie ich wiecej. Za pani sprawa i zdolnoscia pozytywnego myslenia. Glowa do gory.
  • @Natalia Julia
    "Nie ma już żadnej, absolutnie żadnej nadziei dla tej planety"

    Owszem, za parę miliardów lat będzie po Ziemi :) Ludzkość przeniesie życie w inne miejsca już niebawem, to kwestia setek lat, tysiąca przy takiej dynamice rozwoju cywilizacji technicznej. Do tego czasu sporo się wydarzy, a ludzi będzie tyle ile gwiazd na niebie we wszystkich galaktykach zdatnych do zamieszkania ;) Chyba że Bóg ma inne plany i będzie przyspieszenie tego co kiedyś ma być. Tylko co ma być teraz? Wg mnie raczej kolejny etap ludzkości, zapewne krwawy wstrząs. Choćby nas ubyło o 3/4 ludzkości, to co? Nic. Podniesiemy się z tego. Wystarczy jeżeli ocaleje i rozmnoży się kilkuset w miarę zdrowych ludzi, nawet wady genetyczne się "rozcieńczą", to może być nawet zaleta np niższy wzrost, po co nam dwumetrowe wielkoludy? ;)

    Istotne kto ocaleje, bo to wyznacza jednak kierunki. Gdyby ocaleli islamiści... tylko... albo jakaś sekta... Mam jednak pewność że będą wśród ocalonych także chrześcijanie, katolicy-Polacy. Może za 100 lat cała ludzkość będzie urzędowo posługiwała się językiem polskim? ;)

    Jesteś młoda, przy odrobinie szczęścia przeżyjesz wiele wojen nawet światowych (atomowych i jeszcze gorszych), kataklizmów, kryzysów, kolejnych Tusków, Hitlerów, Stalinów. Załóż rodzinę jeżeli jesteś panną i zajmij się garami - w sensie pozytywnym rada, życie rodzinne, dzieci, macierzyństwo, mąż-żona, prawdziwe życie, radości, smutki, problemy. Rozmyślania za dużo, chwiejności, zmienności.

    Może wróci wiara w Boga? Polecam jednak Kościół Rzymskokatolicki, przynajmniej Go poznaj w sensie studiów teoretycznych dla samej wiedzy. Kiedy przyśni Ci się coś złego, to pamiętaj - jak trwoga to do Boga, do świętych i błogosławionych. Mnie to pomaga. Nie można dać się pokonać takim myślom, później depresji i po człowieku. Ten czarny, czerwony z dołu wtedy wygra, ale nie wierzysz w takie bajki, co.

    Europa upada przez rozbijanie chrześcijaństwa, to nas trzymało grubo ponad tysiąc lat. Może nas dalej trzymać katolicyzm, wolno się wypacza na całe szczęście i można zawracać z manowców, oraz podążać oczywistymi droga prawdy jak Intronizacja Jezusa Chrystusa w poszczególnych krajach, najpierw w Polsce. Sylwester 2012 będzie obchodzony szczególnie radośnie, hucznie - to rzecz pewna :):):) I końca świata, wojny światowej nie będzie. Jest za to kryzys wiary, wartości, finansjery i będzie gospodarczy z wielkim bezrobociem, biedą, głodem, przestępczością, poczuciem rozpaczy-beznadziei.
  • Do autorki
    Żeby to jeszcze miały być Stany Zjednoczone Europy, to byłby może problem, ale nie aż tak duży. Ale to się szykuje Związek Socjalistycznych Republik Europejskich. A wiecie w ogóle jak nazywa się Unia Europejska po rosyjsku? Европейский Союз albo w skrócie ЕвроСоюз. I to wcale nie jest żart. Jeden Союз już mieliśmy, i to nie tak dawno. Ten będzie chyba gorszy. Obym się mylił.
  • @Autorka
    Dlaczego młodzi potrzebują więcej czasu, aby dokonać tych samych obserwacji i dojśc do tych samych wniosków?
    Ja wiem - młodzi zawsze odkrywają świat od nowa.

    Proszę do mnie zajrzeć - piszę o tym samym już od roku.

    Pozdrawiam
  • @t-rex
    Dlaczego nie powiesz jej o Chrystusie, faryzeuszu?
  • Antyhumanistyczne brednie z jak zawsze prawdziwego i jedynego zrodla..
    odpowiedz ponizej zamiescilem w moim forum stad tam gdzie mowa o "tym forum" mowie o forum Polska Walczaca a nie Nowym Ekranie.

    "Nie,Droga pani.
    To zydowskie myslenie ,ktore ktos chce w nas zaszczepic po to abysmy zwatpili we wszystko.

    Istnienie -chociazby -tego forum i tysiecy do niego podobych zaprzecza temu co Pani napisala.

    Zapytalem Pania kiedys w bezposrednim liscie sprowokowanym jakims przypadkowo odkrytym tekstem Pani autrostwa czy jest Pani Zydowka?

    Do dzisiaj czekam na odpowiedz...

    "a my dzielimy się na upiory i nekrofilów"
    Moze "'wy" ale nas prosze do tego nie mieszac...
    Twierdze to samo od dawna a wtedy wrzeszczycie ,ze jestem antysemita

    Jerzy Ulicki-Rek
    Wolna Polska zaczyna sie tutaj

    http://www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?f=3&t=15011&p=36174#p36174
  • @Jerzy Ulicki-Rek
    Człowieku,
    Nie trzeba być Żydem, by dokonać tych obserwacji. Nic nie wiem, bym miał w sobie jakieś żydowskie geny, a zgodziłbym się z meritum wypowiedzi Natalii. Świat istotnie stacza się w otchłań i trzeba być ślepym, lub zaślepionym, by tego nie widzieć. bestia ogarnęła materię, sięga do umysłów i serc.
    To, co jest inne w moim postrzeganiu to trwanie w uporze postawy. Nie poddaję się, bo czuję w sercu, że nie wolno. Że ważne jest, by pozostały po potopie rozkładu moralnego wyspy normalności, bo to z nich może rozpocząć się odrodzenie po... po czymś. Może oddolny ruch?
    Sam, jeszcze z moich czasów aktywności na Salonie 24 napisałem, że oto spełnia się wizja Orwella, prawie że w szczegółach. Nadchodzi skrycie, opanowując masy i nimi kierując. Ale czuję, że ten stwór rozpadnie się szybciej, niż sam myśli.
    Taka myśl mnie naszła pisząc tę wypowiedź - fanatyczni syjoniści i chorobliwi antysemici - to lewa i prawa ręka tej samej bestii zła, służą temu samemu planowi nawet o tym nie wiedząc.
  • @Natalia Julia Nowak
    Pesymistyczny tekst Twojego posta i optymistyczne komentarze blogerów. I taki jest nasz świat są w nim chwile radości i trochę smutnych. Wyobraź sobie, że żyjemy w świecie panującego porządku natury-niezachowania energii-bo nic nie może wiecznie trwać i ciągle coś się zmienia. Początek i koniec, jedno i drugie jest ogniwami łańcucha nazywającego się życiem. Nie znamy początku i końca, a to co mówią o tym wróżbici są to tylko bajki dla niegrzecznych dzieci, których straszy się Babą Jagą i wilkiem w czerwonym kapturku.Pozdro.

    Faber
  • O tym nie POwiedzą w TV
    Wszysko o tylko przygrywka do przetesowanych rozwiązań ,konrolowane bankructwa koszem społeczeńswa.
    Lekcja argentyńskiego tanga
    http://bankowaokupacja.blogspot.com/2011/12/lekcja-argentynskiego-tanga.html
  • @Jerzy Ulicki-Rek
    Zgadza sie. To zydowskie myślenie.
  • trafne
    opisanie rzeczywistosci, w komentarzach mozna doczytac sie ze Polska odradzala sie wielokrotnie, nie do konca prosze panstwa, tak samo jak Polacy walczyli na wielu frontach o wolnosc i co? przeciez defacto nie odzyskalismy niepodleglosci ani do okraglego stolu ani do 2012 po Jezusie...ruszcie glowami, zniewolenie globalne zrobilo duzy krok do przodu.
    Zyjemy w zludzeniach a SYSTEM wzmacnia sie w szerzeniu wplywow i falszywych informacji. Ilu z Polakow wie ze jako LUD jestesmy jednym z najstarszych na ZIEMI? Polanie z nad Wisly licza sobie okolo 10700 lat.
  • @Gustavek
    Tak! I żydowskie kobiety tez powinny się zbuntować!
    Wreszcie!
    Pozdrawiam Wszystkich
  • @Arius Adolf Nowak
    Jeszcze nowsze badania pokazują, że indoeuropejczycy z najwyższych kast pochodzą od Słowian, którzy zawędrowali tam 27 tys lat temu.
    Piszą o tym zarówno rosyjscy jak i amerykańscy genetycy.
    Niedawno odkryto pałac Kriszny, miał nazwę ''devar'' jak nasz dwór, drzwi.
    Wiele najstarszych nazw hinduskich jest zbieżnych ze słowianskimi.
    Słowiański gen jako najstarszy mają też najwyższe rody anglosaskie.
    Nazwy Wandea, w-Andaluzja pochodzą od plemienia Wandali, którzy zamieszkiwali te ziemie. To my podbiliśmy Rzym.

    Gdzieś w komentach mam link, ale nie chce misie szukać.
  • @circ
    No już się tak nie rozpędzajmy. Wandale mieszkali na ziemiach dziś należących do Polski, ale nie byli nawet Słowianami.
    A słowo "devar" jest podobne do polskiego "dwór" ale to z powodu wspólnych korzeni.

    Już nie naginajcie tak na siłę historii, bo coś mi to przypomina.
  • @Aetius
    Chyba nie przeczytałeś uważnie.:)
    My się nie musimy rozpędzać, to nie nasze badania i potwierdzam to co napisała circ. (Z tym "nie nasze", to tak 98%prawdy, kto zna temat ten wie:D)
    Powszechnie uczy się, żeśmy leźli z Indii i roztasowali w tej okolicy. Teraz wychodzi na to, że z grubsza szliśmy z wysp brytyjskich (wtedy to nie były wyspy) i nam się w Indiach paliwo do konia skończyło.:p
    Jest też trochę o tych Finach i Węgrach, co są z gruchy, ni pietruchy..
    Wiesz zapewne, że Finowie i Lapończycy, to rodzeństwo Węgrów?
    To znaczy za dobrze to ich jeszcze nie zdiagnozowali na kanale, ale językowo..
    Z Bałtami jest pewien problem..
    To weź, z tym nie naginaniem historii idź do tych, którzy piszą o "polskich obozach" i kilku innych rzeczach.

    Circ, tylko mi nie pisz o bagnach Prypeci!:)))
  • @Torin
    Czytam uważnie. Odniosłem się do słów Circ o Wandalach, których rzymscy kronikarze zaliczali do Germanów.
    Circ poleciała po bandzie, a takie loty mocno obniżaja wiarygodność.
    Nie podważam wszystkiego, o Finach i Węgrach wiedziałem, choć nie wiem, jak u nich z genami, wiem o pokrewieństwie językowym, ale mam wrażenie, że na siłę usiłujecie coś udowodnić i wszystko staracie się tak interpretować, by wyszło na wasze. To, że historia bywa naginana jest mi znane, ale chciałbym wierzyć, że staracie się ją ustawić we własciwej pozycji, a nie po prostu nagiąć w swoją stronę. Post Circ niestety taki jest.
    Do postów Ariusa Adolfa Nowaka nie odnosze się w ogóle, bo są dziwne, jak beznadziejna prowokacja.
  • @Arius Adolf Nowak
    Pan jest albo poważnie chory, albo wyjątkowo kiepskim prowokatorem.

    Cóż, szkoda tracić czas na takie dyskusje.
  • @Aetius
    Czy ty umiesz ośle w googlach szperać?

    To se poszperaj.
  • @Aetius
    A propos devar contra dwór i naginania historii - offowo anegdotka. Otóż pewna moja znajoma bywa w Indiach. Żadne tam sracje-medytacje, zwykła praca. Jedno ze spostrzeżeń ma takie, że z Hindusami nie idzie się dogadać. A w zasadzie jest jedna droga dogadania się z nimi. Wg niej trzeba mianowicie straszliwie kląć. Po polsku. Najstarszymi słowami. Wtedy oni (pewno przez sanskryt - hihi) pojmą o co kaman:). Czyli coś musi być w tej całej "wspólnocie" indoeuropejczyków;)))).
  • @circ
    A czy Ty umiesz szperać w bibliotekach?
    Doradzam stanowczo.
    Google to nie jest nowa księga wszechwiedzy.
    Pozdrawiam
  • @Aetius
    Książek na temat najnowszych odkryć w bibliotece nie znajdziesz. Po co Ci ksiażka z przez półwiecza, w której się mylą?
    Wiesz kto tamte ksiązki pisał i niektóre z obecnych? O co w nich idzie? Co to jest udowadnianie pod tezę?
    Nie bronię googla, open you mind. Jak masz internet to z niego korzystaj. Nie każdemu psu na imię Adolf!:p
  • @Aetius
    "Świat istotnie stacza się w otchłań i trzeba być ślepym, lub zaślepionym, by tego nie widzieć. bestia ogarnęła materię, sięga do umysłów i serc.
    To, co jest inne w moim postrzeganiu to trwanie w uporze postawy. Nie poddaję się, bo czuję w sercu, że nie wolno. Że ważne jest, by pozostały po potopie rozkładu moralnego wyspy normalności, bo to z nich może rozpocząć się odrodzenie po... po czymś. Może oddolny ruch?
    Sam, jeszcze z moich czasów aktywności na Salonie 24 napisałem, że oto spełnia się wizja Orwella, prawie że w szczegółach. Nadchodzi skrycie, opanowując masy i nimi kierując. Ale czuję, że ten stwór rozpadnie się szybciej, niż sam myśli."
    Zgadzam sie w 100% z tym co napisales bo uwazam podobnie ale to co nas dzieli od robaczywgo pisania p.Julii to wlasnie to co podkresliles:"Że ważne jest, by pozostały po potopie rozkładu moralnego wyspy normalności, bo to z nich może rozpocząć się odrodzenie po... po czymś. Może oddolny ruch?"
    Natomiast pisanine p.julii odbieram(subiektywnie,zdoda0 jako totlana kompletna rezygnacje ,niihilzm.
    Tyle tylko ,ze mam wrazenie ,ze autorka chce nas do tego punktu widzenia przekonac i stad brak mojej zgody na takie poddanie sie.

    Czytajac jej slowa mam wrazenie ,ze slysze zydowskie:"Poddjacie sie..Nie macie szans..Za pozno na opor.."

    A ja od wielu ,wielu lat przekazuje tym ,ktorzy mnie czytaja zupelnie inna mysl:'Nie poddawaj sie..Walcz..Mysl.. Staraj sie wiedziec jak najwiecej bo to chroni cie przed manipulacja" stad wlasnie moja taka a nie inna reakcja na panijuliowe czarmowidztwo.

    Biorac pod uwage mlody wiek piszacej dziwic moze jedynie taki skrajny pesymizm.Tak skrajny ,ze az nienaturalny .

    Przeslaniem Orwella nie bylo sklonienie nas do poddania sie ale ujawnienie mechanizmow przed ,ktorymi musimy miec sie na uwadze po to abysmy unikneli losy Winstona.
    Pani Nowak chce nas przypiac na stale do butelki z bimbrem "bo i tak wszystko na nic."
    ODMAWIAM!!!
    Jerzy Ulicki-Rek
  • @Jerzy Ulicki-Rek
    Witam,
    Wypada zgodzić mi się z Twoją wypowiedzią. Ja również odmawiam kapitulacji, choć nieraz wkurzam się na to, co widzę. Miałem kiedyś słabszy moment, ale stwierdziłem, że niektórym o to właśnie chodzi, a wtedy włączyły mi się opór i przekora. i zwykły rozsądek.
    Wiem, że Orwell ostrzegał, ale na razie jego wizja się wypełnia. Może ogarnąć nawet spora część świata. Ważne, by nie pochłonęła naszych umysłów, serc. Naszych Dusz.
    Pozdrawiam serdecznie

    @Torin - potrzebna mi księga - starożytna kronika, kronikarze, którzy mówią o Wandalach jako o Germanach lub Słowianach. jakie badania mówią o tym, że to byli Słowianie? Na jakich podstawach?
    Mam wierzyć kronikarzowi, który znał i widział tych ludzi, czy Google? Podaj mi proszę konkretny dowód na to.
    Mam wrażenie, że z rozpędu zaszliście za daleko, a skoro macie takie tendencje to patrzy się ostrożnie na wszystko, co piszecie.

    W internecie można znaleźć "argumenty" za wszystkim, co tylko nam się podoba. To śmietnik, w którym owszem znajdzie się coś odkrywczego, jeśli umieć odsiać wcześniej śmieci. W każdym razie nie jest to moje jedyne, bezkrytyczne źródło wiedzy.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031